Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owsianka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owsianka. Pokaż wszystkie posty

03 września 2012

52. Monday

owsianka z budyniem waniliowym, musli z jagodami goji i sosem karmelowym, Inka karmelowa z mlekiem
oatmeal with vanilla pudding, musli with goji berries and caramel sauce,caramel Inka with milk

Siedzę tak teraz sobie, ot, zerkając na zegarek. Spódniczka, żakiet, glany - założone. Wszystko jest, sprawdzone pięć razy. Godzina wstępu, witamy w świecie szkoły. Wiecznego pośpiechu, stresowego niedojadania, spisywania zadań domowych, czytanych po kątach lektur, a koniec końców beztroskich salw śmiechu, wspólnego wałęsania się po korytarzach i grupowego klasowego narzekania.
Nie brzmi aż tak źle, prawda?

Zakładam słuchawki, kończę pić kawę. Wychodzę.


30 sierpnia 2012

48. Thursday / trochę o mnie

owsianka pieczona z twarożkiem, malinami, borówkami i imbirem, kawa z mlekiem i syropem orzechowym
baked oatmeal with cottage cheese,, raspberries, blueberries and ginger, coffee with milk and hazelnut syrup

To już czwartek? Kolejny? Czas przecieka między palcami i nie ma sposobu, by go zatrzymać. A skoro tak, ja nie szukam. Podejmuję wyzwanie leniwych poranków, czytania w łóżku książek, leniwego przysypiania i czytania fanfiction z poduszką w rękach. Dzbanuszek kawy, ciepłe, słodkie mleko, kipiący w garnku makaron, ciągnący się ser i deser w lodówce, ostatnie dni, kwintesencja wakacji.
Wczoraj zostałam otagowana przez Karmel, Katarzynę Kanię, przecinkową i Elexis, za co bardzo im dziękuję, to naprawdę miłe. Tagi bywają dobrą okazją do retrospekcji.  
Zasady: 
- nominować 15 blogów, które twoim zdaniem na to zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
- podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu
- pokazać nagrodę The Versatile Blogger Award u siebie na blogu

 7 faktów o mnie:
1. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania, muzyki, malowania i rysowania.
2. Jestem "nieco" uzależniona od kawy.
3. Uwielbiam czytać opowiadania yaoi i mam słabość do facetów w makijażu.
4. W wieku 12 lat kupiłam sobie gotycki skórzany gorset underbust i od tamtego czasu jestem ich fanką.
5. Jestem odporna na siniaki i zadrapania, ale nie ścierpię bólu zęba.
6.  Uwielbiam przestronne, estetyczne pomieszczenia, nie lubię chaosu w mieszkaniu. Nawet w artystycznym nieładzie dla mnie musi być porządek (w tym szaleństwie jest metoda, jak to twierdził Hamlet).
7. Kiedy byłam młodsza, wraz z przyjaciółką chciałam zamieszkać w małym domku w Szwecji i podjąć pracę patologa.

 Teraz taguję ja. Długo myślałam i ciężko mi było wybrać tylko piętnaście osób, ale finalnie nominuję: Bee, Kaś., Alę, Pałlinę, sylvvię, Capacitier, Just Try Eat, Maję Skorupską, Darię, Magdę, ,eM, Olę, Kaś, pasjonatkę i Inkę.


27 sierpnia 2012

45. Monday / fotorelacja z ALTSTADTFEST

deser owsiany z quinoa, lnem, jagodami goji, borówkami i jabłkiem, cappuccino Toblerone
oat dessert with quinoa, flax, goji berries, blueberries and apple, Toblerone cappuccino


Powrót do komosy ryżowej - ta kasza zdecydowanie jest tego warta. Podobnie z jagodami goji, na które mam już pewien pomysł, jeśli chodzi o wypieki. Myślę, że uda mi się go zrealizować jeszcze w tym miesiącu. Jeśli zaś interesuje Was rola lnu złocistego, warto wiedzieć, że zawiera on nie tylko sporą ilość błonnika, ale i dobroczynne kwasy omega. Z retrospekcji zwierzę Wam się, że przez rok, czyli od czasu, kiedy zaczęłam stosować len w swojej kuchni, stan moich włosów i paznokci (które niestety zawsze były bardzo łamliwe) uległ niesamowitej poprawie. Polecam!
Po śniadaniu zostało mi zdjęcie, tymczasem czas na fotorelację!
Dziwnym zbiegiem okoliczności, Święto Bolesławca i Altstadtfest/Jakuby wypadły dokładnie w te same dni. Cicha konkurencja? Możliwe. Niemniej, tym samym była to dobra okazja do zestawienia tych dwóch festiwali. Wydaje mi się jednak, iż nie można ich ze sobą porównywać. O ile Bolesławiec prezentuje swoją artystyczną stronę, tak Gorlitz i Zgorzelec wspólnie przeprowadzają rekonstrukcję czasów średniowiecznych. dawno też przekonałam się już, jak niemieckie festyny różnią się od polskich. Panuje tam zdecydowanie większy spokój, wszechobecna jest pompa i chęć zadziwienia ludzi. Organizowane z rozmachem przedstawienia, uliczne koncerty, setki budek z oryginalnymi rekwizytami lub regionalnymi przysmakami? Witamy!

Jeśli zaś spojrzymy na święto od strony kuchni, od strony polskiej czeka na nas zdecydowanie mniejsza różnorodność. Kierując się tym, co widzimy na straganach, Polacy postawili na wszelkiego rodzaju grillowane mięsiwo - spodobało mi się jednak przełamanie tej monotonii chlebkami a'la pita pieczonymi na żelaznych płytach nad ogniem. Niemcy za to postawili na wszelkiego rodzaju pieczywo: czosnkowe chlebki, pszenne, a także razowe "ciasta" z dodatkiem przeróżnych serów, mięs, pestek, orzechów (!) ryb, sosów i warzyw, które przywodziły mi na myśl kuchnię grecką. Prawdziwą furrorę robiły też naleśniki, owocowe drinki, tradycyjne niemieckie żelki, a także banany, jabłka, truskawki i inne owoce skąpane w przeróżnych gatunkach czekolady.

W czasie festynu natrafiłam też przypadkiem na całkiem dobry niemiecki kabaret. Nie jestem pionierem, jeśli chodzi o język niemiecki, jednak na moje szczęście po czasie na scenę została wciągnięta anglojęzyczna turystka, na której potrzebę przestawiono się sprawnie na jej ojczysty język. Zawsze podobało mi się, że bez problemu można się tu porozumieć w tym języku (gdyby nie to, pewnie wciąż nie byłabym w stanie załatwić czegokolwiek bez tłumacza).

Po kręceniu się pomiędzy ulicznymi koncertami, wielkim wesołym miasteczkiem i setkami straganów, postanowiliśmy zrelaksować się nad Nysą. Współczułam tylko tym biednym rycerzom czekającym na popołudniową paradę - w takim upale na pewno nie było im do śmiechu. Chociaż... zawsze mogli liczyć na towarzystwo pięknych kompanek. Ewentualnie hektolitry piwa.

Kiedy wracam myślami do tego święta, wiem, że za rok znów się na nie wybiorę. Lubię ten niezwykły klimat, dzięki któremu wracają moje wspomnienia z dzieciństwa - mała dziewczynka zachwycająca się wszystkim dookoła, bo przecież jest w Niemczech, tu jest tak inaczej. Inaczej, nie inaczej... Czy to ważne? Jest przyjemnie - i to jest priorytet.