Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tosty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tosty. Pokaż wszystkie posty

07 sierpnia 2012

24. Tuesday / tosty francuskie

tost francuski z masłem orzechowym i borówkami, serek wiejski, orzechowa kawa z mlekiem
French toast with peanut butter and blueberries, cottage cheese, coffee with milk and hazelnut syrup


Na początku chciałam tylko powiedzieć, że bardzo się cieszę, gdy widzę Wasze opinie na temat bloga. Cieszę się, że podoba się Wam to, co tutaj zamieszczam, bo dawno zdałam sobie sprawę, że przecież nie robię tego tylko dla siebie. Ja sama uczę się fotografować, zabijam kuchenną nudę i pomiędzy kolejnymi kubkami kawy staram się udowadniać, że zdrowo znaczy też smacznie. Wiele radości sprawiają mi komentarze mówiące, że jednak komuś podoba się moja praca.

Tymczasem wczoraj odebrałam wspaniałą paczkę od Bee. Dzięki niej teraz cieszę się oryginalnym amerykańskim masłem orzechowym, syropem do kawy, a także kilkoma innymi smakołykami, które na pewno umilą mi czas. Póki co, próbowałam już wszystkiego i... cóż, chcę do USA, już, teraz, natychmiast. ;)



A nieco z innej beczki - przepis na jeden z moich ulubionych (może i popisowych?) makaronów. Makaron, który chce się zjeść dla samego sosu, chociaż boczku nie ma...

Pescowegetariańskie spaghetti carbonara
 
/1 porcja/

 - 1 porcja makaronu z pszenicy durum
- 2 łyżki tartego parmezanu
- 40g wędzonego łososia
- 50ml śmietany 18%
- 1 jajko
- natka pietruszki
- sól
 -*mój dodatek: przyprawa do popcornu o smaku cheddar



 
  



Makaron gotujemy al dente w lekko osolonej wodzie. W misce mieszamy jajko, śmietanę, szczyptę soli i parmezan. Na patelni podsmażamy łososia. Gorący makaron szybko odcedzamy i mieszamy z sosem jajecznym, następnie nakładamy łososia i natkę pietruszki.
 

29 lipca 2012

15. Sunday

razowe tosty francuskie z musem jabłkowym, ananasem i twarożkiem, kawa z cappuccino
wholemeal french toasts with apple mousse, pineapple and cottage cheese, coffee with cappuccino

Dziękuję Wam bardzo za wczorajsze herbaciane propozycje. Koniec końców, w mojej szafce oprócz ulubionej zielonej, czerwonej i jagodowo-waniliowej herbaty dołączyło także opakowanie pomarańczowej, karmelowej i malinowo-żurawinowej. Za jakiś czas pewnością wypróbuję kolejne smaki, a jak na razie moja przygoda z colą zero się skończyła. Jeśli będę miała ochotę na coś do picia, wybiorę coś mniej destrukcyjnego niż gazowany rozpuszczalnik.

Przypomniałam sobie, że jeszcze o tym nie wspomniałam. Coś, z czym nie rozstaję się od 15 lipca.